Książka
Magdaleny Grzebałkowskiej „Beksińscy. Portret podwójny” została przeze mnie
kupiona niedługo po jej premierze. Jednak dopiero po dwóch latach, kiedy
kupiłam drugi jej egzemplarz na prezent dla wielbiciela Tomka Beksińskiego,
odkopałam swój i zaczęłam go czytać. Nie czytać. Pochłaniać.
